Projektując stronę internetową, rzadko myślimy o tym, że za kilka lat marka może wejść na rynki arabskie. Problem zaczyna się wtedy, gdy ekspansja staje się realna, a strona okazuje się przygotowana wyłącznie dla zachodniego sposobu czytania, szukania i kupowania.
Zobaczcie 5 kluczowych obszarów, o których musi pomyśleć Wasz dział UI/UX kiedy będzie adaptował stronę na rynki arabskie.
1. Umiejętne RTL - co naprawdę trzeba dostosować?
Problem: Arabski czyta się od prawej do lewej (RTL; right-to-left), dlatego adaptacja strony wymaga przemyślenia całego sposobu poruszania się użytkownika po interfejsie.
⚠️ Wprowadzenie RTL nie oznacza lustrzanego odbicia całej strony. Badanie Goldenberg i Tractinsky’ego (2025) pokazuje, że kierunek odczytu zależy od rodzaju komponentu: daty i liczby częściej interpretowano left-to-right, a nawigację i przebieg procesu - right-to-left. Dlatego każdy element należy analizować osobno.
Co to oznacza? Jeśli strona zostanie przetłumaczona, ale nadal będzie zaprojektowana w logice left-to-right, może to negatywnie wpłynąć na konwersję - na przykład przez błędy w formularzach, porzucone koszyki lub niedokończone zapytania.
2. Problem typografii - dlaczego europejski font nie działa po arabsku?
Problem: Font używany na europejskiej stronie często nie zadziała po arabsku. Popularne kroje, takie jak Roboto czy Poppins, w swoich standardowych rodzinach nie oferują wsparcia dla pisma arabskiego. To sprawia, że przy adaptacji strony nie wystarczy „przełączyć języka” - trzeba zaplanować typografię od nowa.
Co to oznacza? Adaptacja strony może wymagać dobrania osobnej rodziny typograficznej albo stworzenia arabskiego odpowiednika obecnego kroju. Na rynku działają wyspecjalizowane studia i foundries typograficzne, które zajmują się „przekładaniem” krojów na inne systemy pisma - np. z alfabetu łacińskiego na arabski. To jednak proces kosztowny, czasochłonny i wymagający dużej precyzji projektowej.
Dlaczego? Arabski działa inaczej niż alfabet łaciński: litery się łączą, nie stosuje się letterspacingu, nie ma prostego podziału na wielkie i małe litery, a proporcje, kropki i znaki diakrytyczne wpływają na czytelność.
↘︎ Typografię trzeba uwzględnić już na początku adaptacji: sprawdzić obecny krój, ocenić wsparcie dla arabskiego i dobrać font, który sprawi, że arabska wersja strony nie wygląda jak przypadkowa adaptacja europejskiego projektu.
3. Regulacje i dane - czyli to czego nie widać na stronie.
Problem: Wejście na rynki arabskie wymaga sprawdzenia lokalnych regulacji dotyczących danych osobowych - nie tylko hostingu, ale całego przepływu informacji przez formularze, CRM, analitykę, newslettery, piksele reklamowe i narzędzia zewnętrzne.
Co to oznacza? Nie trzeba automatycznie przenosić wszystkiego na lokalny hosting. Globalne narzędzia, takie jak Google Cloud, AWS, Azure, HubSpot, Google Analytics, Meta Pixel czy Hotjar, nie są problemem same w sobie. Problem pojawia się wtedy, gdy firma nie wie, jakie dane zbiera, gdzie są przechowywane, kto je przetwarza i czy wychodzą poza dany kraj.
↘︎ Dlatego przed wejściem na nowy rynek trzeba sprawdzić całą architekturę danych - tak, aby adaptacja strony była nie tylko poprawna wizualnie i językowo, ale też bezpieczna regulacyjnie.
4. Czy trzeba cenzurować zdjęcia? O kontekście kulturowym.
Problem: Komunikacja kierowana do odbiorców arabskojęzycznych wymaga sprawdzenia, czy zdjęcia, ubiór, gesty, relacje społeczne i kontekst sytuacyjny są adekwatne kulturowo. Szczególnej uwagi wymagają materiały pokazujące alkohol, hazard, nadmierną seksualizację oraz tematy religijne lub polityczne użyte bez wyczucia.
Co to oznacza dla marki? Adaptacja kulturowa nie polega na „ocenzurowaniu” strony. Chodzi o to, żeby marka komunikowała się profesjonalnie, neutralnie i wiarygodnie -jak partner, który rozumie lokalny kontekst, a nie jak europejska firma z arabskim tłumaczeniem wklejonym do gotowego layoutu.
5. Jak szukają lokalni użytkownicy? O SEO na rynku arabskim.
Problem: Arabskie SEO nie polega na tłumaczeniu istniejących fraz kluczowych. Użytkownicy mogą szukać po arabsku, po angielsku albo mieszać oba języki -w zależności od kraju, branży i intencji.
Jak zadbać o widoczność? Dla SEO równie ważna jest konfiguracja techniczna: od struktury URL i hreflangów, po title, description, nagłówki, alt texty, linkowanie, sitemapę, canonicale i indeksację. Dzięki temu wyszukiwarka rozumie, która wersja strony jest przeznaczona dla którego użytkownika.
↘︎ Arabska wersja strony potraktowana wyłącznie jako tłumaczenie może istnieć technicznie, ale nie być widoczna dla właściwych użytkowników ani dopasowana do ich realnych intencji wyszukiwania.
W obliczu zmian w polityce celnej Stanów Zjednoczonych coraz więcej europejskich firm spogląda w stronę rynków arabskich. To region o ogromnym potencjale biznesowym, ale również o odmiennych uwarunkowaniach kulturowych, językowych i zakupowych.
Przewagę zyskują marki, które rozumieją, że skuteczna ekspansja nie polega na prostym przetłumaczeniu strony internetowej czy materiałów marketingowych. Wejście na nowy rynek wymaga świadomego dostosowania komunikacji, doświadczeń użytkownika oraz sposobu prezentacji oferty do lokalnych oczekiwań.
↘︎ Im wcześniej zweryfikujemy, które elementy wymagają adaptacji, tym łatwiej zbudować zaufanie odbiorców i wejść na nowy rynek w sposób przemyślany, spójny i pozbawiony kosztownych błędów.
Źródła: